Jak prowadzić biznes gdy porazi cię piorun, ukąsi kobra, wypadniesz z okna, rozbijesz głowę i potrąci cię karetka pogotowia ratunkowego

Marketing internetowy, Platforma marketingowa, Strategie biznesowe

utworzone przez

Zdarzają się takie okresy, gdy „życie wchodzi ci w paradę”, wszystko wali się na łeb i po prostu nie możesz dalej pracować nad rozwijaniem swojego biznesu. To może być choroba – a na ten temat dowiedziałem się ostatnio bardzo wiele, uwierz mi; to może być wypadek, problemy na­tu­ry rodzinnej lub osobistej. To może być cokolwiek, co pochłania cenną energię i czas, wcześ­niej poświęcane realizowaniu marzenia o własnym biznesie.

Takie chwile mogą nadejść bez ostrzeżenia, dlatego warto jest mieć na uwadze to, że w pew­nym momencie będziesz musiał wziąć wolne. Jak skonstruować swój biznes, by był odporny na tego typu przypadki?

I co zrobić, gdy nie zdążysz się przygotować przed nadejściem gradowych chmur?

Wyciągnę kilka lekcji z własnego doświadczenia i podzielę się nimi z tobą, abyś nie musiał uczyć się na własnych błędach i mógł od razu obrać lepszą drogę.

Lekcja pokory

Gdy myślimy o czekających nas zadaniach, możemy popełnić błąd wynikający z arogancji. Jest nim przeświadczenie o tym, że wiemy wszystko najlepiej i jesteśmy w stanie samodzielnie po­dejść do realizacji swojego projektu internetowego biznesu sieciowego.

Może się zdarzyć tak, że faktycznie jesteś wszechstronnie utalentowany i potrafisz zrobić do­słownie wszystko, co jest konieczne do rozpoczęcia, prowadzenia i rozwijania swojego start­upu. Potrafisz tworzyć strony internetowe, zarządzać serwerem, projektować grafikę, pisać, nagrywać i remasterować audio i video, tworzyć i prowadzić prezentacje, składać ebooki i tak dalej, i tym podobne.

W dodatku robisz to całkiem dobrze. Tak dobrze, że trudno ci pogodzić się z tym, że ktoś, komu zleciłbyś wykonanie jakiegoś zadania, mógłby wykonać je gorzej od ciebie lub „po swojemu” (co w twoim mniemaniu również oznacza „gorzej”) – ponieważ jesteś krytyczny wobec siebie i sta­wiasz sobie wysokie wymagania; jesteś perfekcjonistą.

W chęci uzyskania doskonałego rezultatu nie ma na pierwszy rzut oka nic złego. Przedsiębiorcy doskonale rozumieją, że robienie „na odwal” nie wróży świetlanej przyszłości ich biznesom. Niezadowoleni klienci szybko zabiorą swoje pieniądze gdzie indziej.

Problem pojawia się wtedy, gdy dążymy do doskonałości za wszelką cenę, przestając zwracać uwagę na posiadane do dyspozycji zasoby, a szczególnie – czas.

Gdy zapominamy o tym, że czas z reguły pracuje przeciwko nam (co w kontekście tego artykułu jest aż nadto wyraźne) grzęźniemy w nieskończonej liczbie szczegółów, próbując sprostać na­rzu­co­nym sobie wyśrubowanym standardom.

W dodatku, przeświadczeni o swoich kompetencjach, nawet nie dopuszczamy do siebie myśli, że moglibyśmy włączyć do swojego projektu innych ludzi. Wydaje nam się, że jesteśmy nie­zas­tąpieni.

A prawda jest taka, że zespół przeciętnie utalentowanych osób jest w stanie rozwinąć biznes dużo sprawniej niż jedna, nawet najzdolniejsza.

Lekcja wytrwałości

Gdy niebo zawali nam się na głowę, uniemożliwiając dalsze prowadzenie biznesu w do­tych­cza­so­wej postaci, dostajemy od życia niezwykle cenną możliwość kultywowania wytrwałości w dążeniu do celu.

W takich chwilach bardzo wyraźnie możemy odczuć, czy nasze pragnienie pracowania na własnych warunkach, z domu lub z dowolnego innego miejsca, jest prawdziwym pragnieniem, czy tylko pobożnym życzeniem.

Jeśli jest tym pierwszym – rzeczywistym pragnieniem – będziemy cały czas myśleć nad roz­wią­za­niem zaistniałych problemów. Będziemy podejmować nieustanne próby przeskoczenia kłód rzuconych pod nogi przez los. Nawet na chwilę nie zakwestionujemy samego pomysłu zbu­do­wania i prowadzenia własnego biznesu.

Jeśli natomiast było to tylko pobożne życzenie, bardzo szybko znajdziemy racjonalne uzasadnienie decyzji o porzuceniu projektu.

Lekcja dyscypliny

Krytyczne okoliczności mają to do siebie, że od razu prowokują w człowieku reakcję „walcz lub uciekaj”. W większości przypadków będzie to chęć uniknięcia nieprzyjemności prowokowana lękiem przed oczekiwanym dyskomfortem lub cierpieniem.

Pozwalając instynktowi przetrwania przejąć kontrolę, dajemy umysłowi zielone światło do wymyślenia racjonalnego uzasadnienia decyzji o wycofaniu się z realizacji celu. I choć byśmy niewiadomo jak bardzo pragnęli mieć własny biznes, bardzo szybko stracimy motywację dając wiarę myśli, że zaistniałych przeszkód nie jesteśmy w stanie pokonać.

Motywacja jest jak suche, żywiczne drewno – spala się błyskawicznie i gaśnie, jeśli nie jest podsycana. Stąd w branży MLM taki nacisk kładzie się na pracę z motywacją i niemal każde szkolenie ma na celu podnieść jej poziom.

W dodatku trudno utrzymać motywację, jeśli realizacja celu nagle staje pod wielkim znakiem zapytania, gdy w wyniku życiowych problemów dochodzimy do przekonania, że szanse na sukces dramatycznie spadły.

Wnioski, które z tego płyną, są dla mnie jednoznaczne. Zamiast polegać na łatwopalnej mo­ty­wacji, trzeba poszukać lepszego paliwa.

I jest nim dyscyplina.

W fazie, w której rozpalasz się do realizacji celu, masz mnóstwo motywacji. I zanim ta moty­wacja się skończy, należy stworzyć plan działania, ustalić rytm pracy, stworzyć listę co­dzien­nych obowiązków i zdyscyplinować się do ich realizowania aż do osiągnięcia celu.

Tak naprawdę motywację już masz, brakuje tylko pewności siebie i wiary we własne siły. A te możesz zdobyć jedynie dzięki zdyscyplinowanemu działaniu.

Kultywowanie dyscypliny to cecha wielkich charakterów.

Lekcja produktywności

Dlatego, że mój plan tygodnia stał się kompletnie nieprzewidywalny, musiałem zrezygnować z wielu aspektów prowadzonej działalności. A dużo mniejsza ilość czasu, jaki mogłem poświęcić na pracę, zmusiła mnie do drastycznego odchudzenia listy codziennych czynności i obo­wiązków.

Ograniczenia te zmusiły mnie do zostania ninją produktywności, władcą list zadań do wykonania i admirałem kalendarza. Wypowiedziałem wojnę totalną wszystkim zbędnym zajęciom i źródłom dekoncentracji w swoim otoczeniu.

Tak skonfigurowałem swój komputer, żeby uniemożliwiał wchodzenie na rozpraszające uwagę strony (np. Facebook czy Youtube) i blokował możliwość uruchamiania gier.

Zmusiłem się do pisania w taki sposób, że po włączeniu systemu uruchamia się specjalny edytor tekstu, który nie pozwala się zamknąć, dopóki nie napiszę założonej liczby słów. Komputer za­mienia się w maszynę do pisania i nie nadaje się do niczego innego dopóki nie skończę.

Zaostrzyłem reżim planowania dnia (w te dni, kiedy mogłem pracować), skupiając się wy­łącz­nie na kluczowych zadaniach i realizując je w kolejności nadanych priorytetów.

Gdy nie czułem się najlepiej, całkowicie rezygnowałem z pracy, pozwalając ciału i umysłowi odpocząć. Jest czas na pracę i czas na relaks, o czym zazwyczaj nie pamiętamy, dopóki or­ga­nizm nie upomni się o swoje potrzeby.

Walka o zachowanie minimalnego sensownego poziomu produktywności z dnia na dzień to działania taktyczne. Ale przecież żadna taktyka nie ma większego sensu, jeśli nie jest ele­men­tem większej strategii.

Czas na lekcję ostatnią, ale chyba najważniejszą.

Lekcja strategicznego myślenia

Klasyczny biznes, w tym tradycyjny biznes MLM, wymagają od przedsiębiorcy ciągłego, bez­poś­red­niego kontaktu z klientem. Mają naturę synchroniczną, a więc wymagają jednoczesnej goto­wości do interakcji po obu stronach: klienta i przedsiębiorcy.

Gdy twój rozkład dnia staje się chaotyczny i nie masz żadnej pewności, że jutro będziesz mógł wykonać podjęte zobowiązania (np. spotkać się czy choćby nawet zadzwonić), musisz zbu­do­wać – lub przebudować – swój system marketingowy tak, aby mógł działać w trybie asynchro­nicznym, a więc tak, by twoja obecność nie była wymagana w momencie, w którym klient wchodzi w kontakt z twoim biznesem.

Tego typu założenie narzuca konieczność stworzenia takiego marketingowego procesu, który mógłby działać automatycznie, bez potrzeby osobistego popychania spraw do przodu. Nie będzie tutaj zaskoczenia gdy napiszę, że Internet doskonale nadaje się do tego celu. I chociaż technologia cały czas idzie do przodu, to od dziesięciu lat niewiele się zmieniło, jeśli chodzi o koncepcje i zasady budowania takiego systemu. Oto one:

1. Zorganizuj produkcję contentu

Content to w marketingowym żargonie wszelkiego rodzaju materiały edukacyjne (czasami też rozrywkowe) przeznaczone dla docelowej grupy potencjalnych klientów. Zaspokajając prag­nie­nie zdobycia wartościowej wiedzy rozwiązującej problemy odbiorców, zdobywasz ich lojalność i zaufanie, stając się autorytetem w branży. Budujesz swoją pozycję i kształtujesz wizerunek eksperta.

W miarę możliwości zorganizuj się tak, aby móc publikować nowy content tak często, jak tylko się da.

2. Stwórz platformę publicystyczną

Platforma publicystyczna to miejsce w Sieci zapewniające możliwość publikowania twojego contentu. Obecnie istnieją nieograniczone możliwości publikowania własnych materiałów, często całkowicie za darmo. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że tylko tworząc własną stronę WWW będziesz miał nad wszystkim pełną kontrolę. Na początku nie musisz się tym aż tak bardzo przejmować, lecz z czasem ta kwestia nabiera coraz większej wagi.

3. Zautomatyzuj prezentację oferty i sprzedaż

Platforma publicystyczna wypełniona smacznym contentem będzie przyciągała spragnionych wiedzy ludzi. Gdy będą pochłaniać twoje materiały z wypiekami na twarzy, zaproponuj im zapoznanie się z twoją ofertą za pomocą automatycznego dozownika: autorespondera email.

E-mail marketing jest wciąż jednym z najskuteczniejszych kanałów sprzedaży w Internecie. Z pomocą autorespondera możesz zaprojektować i uruchomić automatyczną wysyłkę wcześ­niej przygotowanych materiałów, aby każdy zainteresowany mógł zapoznać się z nimi wtedy, gdy jest na to gotowy. Całkowicie bez twojego osobistego udziału.

Powrót w wielkim stylu

Wyobraź sobie, że pracujesz w tradycyjny sposób i w którymś momencie okoliczności przestają ci na to pozwalać. W krótkim czasie stracisz wszystko co wcześniej zbudowałeś, jeśli nie znaj­dziesz jakiegoś sposobu na pozostawanie w kontakcie z obecnymi i potencjalnymi klientami.

Nawet jeśli teraz wszystko gra i buczy, burzowe chmury mogą zasnuć niebo bez ostrzeżenia. Czy jesteś na to gotowy?

Posiadając prosty system biznesu online, nawet jeśli Internet nie jest twoim główym medium marketingowym, możesz cieszyć się nie tylko korzyściami płynącymi z automatyzacji, takimi jak na przykład automatyczne budowanie listy kontaktów, ale zapewniasz sobie jednocześnie plan awaryjny.

Gdy porazi cię piorun, ugryzie kobra, wypadniesz z okna i zostaniesz potrącony przez karetkę pogotowia ratunkowego, nie będzie oznaczało to końca twojej kariery, a wręcz przeciwnie.

Nomen omen, wielu superbohaterów odkrywało swoje supermoce w podobnych okolicznościach.

A raczej dzięki nim.

Wyzerowanie Hasła
Proszę wprowadź swój adres e-mail. Otrzymasz nowe hasło na maila.

Pin It on Pinterest

Shares
Share This